logo
Sobota, 19 czerwca 2021
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Rok B - Adwent - 4 niedziela

Bądź pozdrowiona, pełna łaski
Ks. Piotr Ślęczka SDS 2005-12-18
2 Sm 7,1-5.8-12.14.16; Rz 16,25-27; Lk 1,26-38
IV Niedziela Adwentu
18 grudnia 2005 r.
 
"Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą" (Łk 1,28)
 
Bracia i siostry,
Anioł Gabriel pozdrawia Maryję słowami, które i my słyszymy często na początku Mszy Świętej, kiedy kapłan jakby na nowo uświadamia nam obecność Jezusa Chrystusa pośród nas. Kończący się już okres Adwentu także przygotowuje nas na spotkanie z Jezusem - spotkanie szczególne, bo w tajemnicy przyjścia Boga żywego do człowieka. W niej Pan Bóg jest tak bliski, że daje się zobaczyć oczom człowieka.
 
Bliskość Pana Boga dla wielu chrześcijan pozostaje wciąż wielkim niespełnionym pragnieniem. Bo jak w nią uwierzyć, skoro historia życia, niekiedy - historia rodziny, w której przychodzi mi żyć, jakby przeczyła temu, że otrzymałem Boże błogosławieństwo. Także w te święta będą takie miejsca, takie rodziny, w których Pan Bóg stanie jakby bezradny wobec alkoholizmu, przemocy i nienawiści; rodziny, w których jeszcze w Wigilię rano będzie awantura, a później jakże boleśnie pusty gest łamania się białym opłatkiem.
 
Słowo Boże stawia nam dzisiaj ważne pytanie: Czy wierzysz, że Pan jest z Tobą? A mówiąc inaczej: Czy wierzysz, że Pan Bóg jest wierny i jako Zbawiciel chce przychodzić właśnie tam, gdzie panuje ludzki grzech?
 
W pierwszym z dzisiejszych czytań, z drugiej Księgi Samuela, staje przed nami król Dawid z sercem wypełnionym wspaniałym pragnieniem zbudowania domu - świątyni dla Boga Jahwe. Kiedy to pragnienie stało się już niemal decyzją, Pan Bóg zwraca się do Dawida przez proroka Natana i pyta: "Czy ty zbudujesz mi dom?".
 
Słowo "dom" staje się tutaj symbolem podwójnej troski: Dawid troszczy się o miejsce modlitwy, o świątynię dla Pana; Natan zaś uświadamia Dawidowi, że to Boża troska o człowieka jest pierwsza i nieodwołalna. Przed oczami Dawida staje historia jego życia: zabrany z pastwiska, spośród owiec, "aby był władcą nad ludem Izraela"; jako król żyje w pokoju ze swoimi wrogami, otoczony przychylnością i opieką Boga. Pan Bóg składa mu ponadto wyraźną obietnicę: "Kiedy spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. Ja będę mu Ojcem, a on będzie Mi synem" (por. 2 Sm 7, 12-14). Jest to jeden z głównych w Starym Testamencie tekstów zapowiadających narodziny Mesjasza, który ma wyjść z rodu króla Dawida. Słowa proroka Natana uświadamiają więc Dawidowi, że jest człowiekiem błogosławieństwa i człowiekiem obietnicy.
 
Kilka rozdziałów dalej w tej samej drugiej Księdze Samuela (por. 11-12) czytamy o moralnym upadku Dawida: Dawid przestaje się modlić do Boga, popełnia cudzołóstwo z Batszebą, mieczem Amorytów zabija Uriasza, męża Batszeby. Prorok Natan staje się wówczas głosem Dawidowego sumienia. Czy jednak po grzechu Pan Bóg odebrał Dawidowi obietnicę? Czy upadek człowieka mógł sprawić, że Pan Bóg stał się niewierny złożonej przez siebie obietnicy? Dawid cierpi z powodu swojego grzechu, jego i Batszeby pierwszy syn umiera, ale Pan Bóg swojego błogosławieństwa od domu Dawida nie cofa, pozostaje wierny obietnicy. Wielkość króla Dawida polegała na tym, że zaufał słowu Boga: "Przede mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki" (2 Sm 7, 16).
 
Dzisiejsza Ewangelii mówi właśnie o spełnianiu się największej z Bożych obietnic. Niemal dziesięć wieków po śmierci króla Dawida, Nazaret staje się miejscem Zwiastowania: "Maryjo - mówi anioł Gabriel - oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie on wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron jego ojca, Dawida [...], a Jego panowaniu nie będzie końca". W Maryi obietnica staje się Ciałem: poczyna się oczekiwany Mesjasz, Syn Boga żywego. Z pewnością sam fakt niepokalanego poczęcia nie uczynił z Maryi Niewiasty Obietnicy: mówiąc "fiat", wyraziła ona swoją wiarę w wierność Pana Boga. Wiara ta nie była wiarą gotową - życie Matki Jezusa miało swoje próby: kiedy Jezusa  uznano za obłąkanego, który odszedł od zmysłów (por. Łk 11,14-15), także godziny wielkiego cierpienia, jak te pod krzyżem Jezusa, na Golgocie. Maryja pozostała Niewiastą obietnicy także wtedy, gdy zasunięto kamień na grobie Jezusa; Ona przechowała w swym sercu wiarę w słowo obietnicy o trzecim dniu zmartwychwstania.
 
Bracia i siostry,
tęsknimy za wiernością Maryi, za Jej wiarą w obecność i działanie Boga. Najczęściej jednak bliżej jest nam do króla Dawida, który musi się przekonać, że grzech nie odbiera mu przychylności i życzliwości Bożej. Kiedy wydaje się nam, że my zbudujemy Panu Bogu dom i w ten sposób zasłużymy sobie na Jego miłość, Pan Bóg opowiada nam historię naszego życia i mówi: "To Ja cię stworzyłem i cieszyłem się, kiedy przychodziłeś na świat. Ja dałem ci talenty, które rozwijałeś. Byłem bardzo blisko, gdy wybierałeś drogę powołania. Byłem i wtedy, gdy powołanie twoje się chwiało, a także wówczas, gdy doświadczałeś zła i krzywdy od ludzi. Moja obietnica trwa!".
 
Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w ostatnim tygodniu pojawiła się ciekawa inicjatywa studentów, której nadano nazwę: "Nie bój się wracać do domu". Zachęcono studentów i studentki, których sytuacja rodzinna sprawia, że na święta pojadą z ciężkim sercem, aby zapisali treść swojej prośby do Jezusa, Księcia Pokoju, i aby taką intencję złożyli w koszyku w Kościele Akademickim. Jedna z grup modlitewenych zepewniła te osoby, że prosić będzie Pana Boga o dar błogosławionych, dobrych świąt dla nich.
 
W ostatnim tygodniu Adwentu, kiedy zadawać sobie będziemy pytanie św. Anzelma z Aosty: "Dlaczego Bóg człowiekiem?", pamiętajmy o tych, którzy "boją się wracać do domu". Módlmy się za nich. Może w te święta doświadczą, że są dziećmi obietnicy i Bożego Narodzenia.
 
Ks. Piotr Ślęczka SDS