logo
Środa, 23 czerwca 2021
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Rok C - 2 niedziela zwykła

Pilotażowy cud
Ks. Adam Serafin SDS 2004-01-18
Iz 62,1-5; 1 Kor 12,4-11; J 2,1-12
Zawsze kiedy w telewizji ma rozpocząć się edycja nowego serialu, jest ona reklamowana tzw. odcinkiem pilotażowym. Ten pilotażowy film jest wyświetlany w czasie największej oglądalności gdyż jego zadaniem jest zachęcić jak najwięcej telewidzów do obejrzenia całej serii i zapoznać ich z temetem i głównymi bohaterami serialu. Bardzo ważne jest aby tak zadziałać, by widzów ująć za serce i osiągnąć rekord oglądalności.
 
Coś podobnego jak każdy "film pilotażowy" ma w sobie Ewangelia z dzisiejszej niedzieli, w której Jezus ukazuje po raz pierwszy swoją moc, wielkość i znaczenie. Aby zapewnić "największą oglądalność", wybiera do tej prezentacji nie jakąś codzienną sytuację życiową, ale wyjątkową uroczystość weselną.
 
Jak słyszeliśmy: zaproszeni zostali również Matka Jezusa i jego uczniowie. Oni powinni wspólnie z nowożeńcami radować się i wypraszać Boże błogosławieństwo dla nowozaślubionych i dla ich rodziny. W czasie uroczystości wydarza się coś niepojętego: zaczyna brakować wina. Goście chcą się bawić, a tu nie ma już nic do picia. Koniec uroczystości staje się realnie dostrzegalny i może pozostawic na organizatorach skazę i złą opinie: goście mogą ich wziąć za skąpców, którzy nie potrafią zorganizować imprezy i zadbać o dostateczną ilość wina. Skaza skąpstwa pozostałaby wtedy na organizatorach na zawsze.
 
Wtedy wkracza na plan Maryja, Matka Jezusa. Prosi Jesusa, aby coś zaradził w niezręcznej sytuacji. Odpowiedź Jezusa jednak jest szorstka:
"Czego chcesz ode mnie, kobieto? Jeszcze nie przyszła godzina moja". Tymi słowami Jezus dystansuje się od swojej Matki, jakby chciał powiedzieć:
Jestem już dorosły, Ty nie jesteś już za mnie odpowiedzialna. 30 lat troszczyłaś się o mnie, teraz jednak ja muszę przejąć ster mego życia i rozpocząć moją drogę, inną niż ta, którą Ty wybrałabyś dla mnie. Jednak Jesus "ulega" swojej matce i "mięknie". Kamienne stągwie każe napełnić wodą. Mocą Jezusa 600 litrów wody zamienia się w wino. Świętowanie może trwać dalej, bo wina na pewno już wystarczy.
 
Ewangelista Jan nazywa ten pierwszy cud Jezusa - znakiem, który ma nam ludziom pokazać, co Bóg z nami zamierza. Bóg chce, abyśmy odczuwali w naszym życiu optymizm i radość - umieli się cieszyć, jak goście weselni uraczeni winem. Chce także, abyśmy we wspólnocie z innymi ludźmi czuli się złączeni przez miłość - jak nowożeńcy między sobą. My podobnie jak goście weselni mamy budować wspólnotę miłości - cywilizację miłości jak mówi Papież. Bóg chce także aby wina (napoju) - symbolu radości i owocu pracy rąk ludzkich nigdy więcej nie brakowało.
W znaku wina objawia się Bóg jako ten, który naszą codzinność przemienia w święto i napełnia nasze życie radością. Równocześnie rodzi się jednak pytanie dla współczesnych ludzi: co dla nas jest tym winem, które mogłoby nasze życie uczynić radosnym świętowaniem?
 
Odpowiedzi jest wiele. Życie staje się radosnym świetowaniem, kiedy małżonkowie po dniach milczenia znów zaczynają ze sobą rozmawiać i otwierają się na potrzeby innych. Życie staje się radosnym świętowaniem, kiedy rodzice znajdują więcej czasu dla swoich dzieci. Życie staje się radosnym świętowaniem, kiedy uznajemy i pochwalamy innych - bez czekania na odwzajemnienie się. Być może znajdziemy lepsze przykłady i możliwości, przez które moglibyśmy uczynić nasze życie "radosnym świętowaniem". Znajdźmy je. Uwierzmy, że Bóg chce z nami w naszym życiu świętować, czynić cuda także dziś, kiedy okażemy życzliwość wobec innych i podzielimy się z nimi naszą radością.
 
Ks. Adam Serafin SDS