logo
Sobota, 11 lipca 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Rok C - 3 Niedziela Wielkiego Postu

Jezus, który nie lubi sensacji
Ks. Leszek Skaliński SDS 2007-03-11
Wj 3,1-8.13-15; 1 Kor 10,1-6.10-12; Łk 13,1-9
Ludzie, którzy przychodzą w dzisiejszej Ewangelii do Jezusa nie mieli wątpliwości; przyniesiona wiadomość o dokonanym rozlewie krwi Galilejczyków przez Piłata powinna wzbudzić u Niego współczucie. Tak się jednak nie stało. Dlaczego?
 
Zapewne każdy z nas niejednokrotnie staje przed Bogiem z ważnymi sprawami swoimi lub innych i chce zwrócić nimi uwagę, chce Go zainteresować, wzbudzić działanie. Co znaczy Jezusa uwaga, skierowana do relacjonujących prawdziwy dramat Żydów: tak samo zginiecie? Dodatkowo Jezus zapytuje dwukrotnie: Czy myślicie? To znaczy, czy dostrzegacie, że wasze absolutyzowanie bieżących wydarzeń zasłania wam perspektywę prawdziwego zagrożenia? Tak właśnie, niestety, dzieje się z większością naszych doniesień Bogu.
 
Początek tej Ewangelii przenosi nas w świat ludzkich bardzo emocjonalnych wydarzeń; każdego dnia środki przekazu donoszą o ważnych i tragicznych, wydarzeniach, dokonujących się na całym świecie. Miliony ludzi ogląda te same zdjęcia z obszarów wojen, parad politycznej próżności, nieustającego festiwalu kulturowego banału. Wszystko wydaje się tak niesłychanie ważne i, jakoby, znacząco wpływające na losy świata.
 
Nadto, obok wielkich katastrof, wojen, społecznych i politycznych, tragedii, dosięgają nas czasami także i te osobiste: cierpienia i choroby, rozmaite trudności; człowiekowi zmęczonemu najzwyklejsze przeciwności dnia codziennego urastają do rangi niebywałych kłopotów. Następnie stają się nader częstym tematem rozmów codziennych. O tym mówi się wśród znajomych i z całkiem przypadkowo spotkanymi ludźmi. Na drugi dzień nikt już takich rozmów nie pamięta; to nic nie szkodzi, bo kolejny dzień przyniesie nowe tematy i sensacje. I tak, w powodzi niebywale istotnych wiadomości, giną te najważniejsze. Czy nie tak ginie - zarazem - umiejętność głębszego spojrzenia na tajemnicę ludzkiego życia, jego cel i zawarty w nim sens i obecność Boga?
 
Zainteresowanie najodleglejszymi wydarzeniami wydaje się być dzisiaj niezbędnym sposobem uczestniczenia w świecie. Równocześnie, niedostrzegalnie pozwala nie zauważać tego, co jest tuż obok, na wyciągnięcie ręki: chorą samotną sąsiadkę, zaniedbane dziecko itd. W powodzi licznych informacji brakuje czasu na refleksję. Jednak brak zastanowienia nad tym, co to wszystko znaczy, stopniowo doprowadza do braku dystansu i gubi właściwą człowiekowi reflektującemu zdolność zachowania stosownej oceny przemijających zdarzeń. Stopniowo najważniejszym wydaje się być chwila bieżąca, to co w niej przeżywam. O tym, jak bardzo niebezpieczne jest takie zagubienie, opowiada rozważana Ewangelia.
Rozbieżność w ocenie pomiędzy Jezusem a tymi, którzy przynieśli tragiczne wiadomości bierze się z całkiem innej miary, jaką Jezus przykłada do kruchości ludzkiej egzystencji.
 
Pan Jezus nie podziela przekonania, jakie żywią ludzie zaskoczeni wiadomością o przelewie krwi, raz jeszcze dokonanym w imię walki o władzę, o wpływy czy w imię żywionych przekonań. Owszem, w tej rozmowie dodając od siebie inną, również najnowszą wiadomość: o jakiejś tragicznej katastrofie (błąd budowniczych, trzęsienie ziemi - jakież ma to znaczenie dzisiaj?) - podkreśla, że zewnętrzny obraz śmierci nie ma żadnego znaczenia. Powie też na innym miejscu: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle (Mt 10,28).
 
Dla Jezusa te emocjonujące wydarzenia są podstawą, by zwrócić słuchaczom uwagę by nadmiernie nie tyle zatrzymywali się nad śmiercią i odejściem z tego świata obcych ludzi, nad których losem nie mają wpływu, ale by zadbali, w miarę swoich możliwości, nad dobrą gotowością i przygotowaniem wewnętrznym przed zejściem z tego świata swoim i tych ludzi, na których mają dobry wpływ.
 
Czy obawa o bezpieczeństwo ziemskiej, przemijającej egzystencji, na którą nie mam wpływu, nie zasłania mi prawdziwie koniecznej troski o ratunek przed wiecznym zatraceniem swoim i bliskich mi osób?
Może właśnie ta sprawa, jest w nas zakresem życia, które nie wydaje prawdziwego i dobrego owocu? Chciejmy usłyszeć troskę ale i zapewnienie Pana i nimi się przejąć: ...i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć.
 
Ks. Leszek Skaliński SDS