logo
Sobota, 19 czerwca 2021
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Rok C - 3 Niedziela Wielkanocna

Panie Ty wszystko wiesz...
Ks. Rafał Chwałkowski SDS 2007-04-22
Dz 5,27-32.40-41; Ap 5,11-14; J 21,1-19
Przeczytany dziś fragment Ewangelii jest dość dobrze nam znany. Rzecz dzieje się już po zmartwychwstaniu, kiedy Jezus pojawia się czasem wśród uczniów. Nikt nie wie gdzie Jezus przebywa, nikt nie wie kiedy się pojawi... Zatrzymajmy się na moment na dzisiejszych jakże przejmujących ewangelicznych obrazach.
 
Św. Jan opisuje jedno ze spotkań Chrystusa zmartwychwstałego ze swymi uczniami. Spotkanie bardzo dziwne i tajemnicze. Oto Pan Jezus staje nad Jeziorem Tyberiadzkim. Apostołowie podobnie jak uczniowie w drodze do Eamus oraz Maria Magdalena nie wiedzą, że stojącym na brzegu jest Chrystus. W ten sposób Ewangelista chciał podkreślić, że Pana Jezusa można poznać nie kategoriami naturalnymi ale jedynie przez wiarę. Do dziś badacze Pisma Świętego zastanawiają się, jak to możliwe, że Apostołowie nie poznali Jezusa, z którym przebywali każdego dnia przez trzy lata. Chrystus przychodzi do zmęczonych i chyba trochę zawiedzionych Apostołów, aby ich umocnić. Przychodzi, aby dać im siłę, odwagę i nadzieję. Zaprasza ich do wspólnego posiłku, a wspólne spożywanie posiłku zawsze w Piśmie Świętym oznacza szczególną bliskość między ludźmi. Najpierw bowiem trzeba być przyjacielem Jezusa i uczestnikiem stołu Pańskiego aby potem być dopiero powołanym do posługi pasterskiej.
 
I tak oto wysuwa się na pierwszy plan dzisiejszej Ewangelii spotkanie Pana Jezusa ze św. Piotrem. To on kieruje pracą przy wyciągnięciu sieci z rybami. Znamienne jest, że sieci się nie rwą. Według wielu Ojców Kościoła jest to symbol Kościoła, którym kieruje papież, a który mimo różnorodności ludów wchodzących w jego skład, stanowi nierozerwalną całość.
 
Wróćmy jednak do postaci św. Piotra. Czy nie zastanawia jego zachowanie? Kiedyś na widok cudu przy połowie ryb powiedział „Odejdź ode mnie bo jestem człowiek grzeszny”. A teraz, chociaż zaparł się Jezusa, nie wstydzi się spotkania i rzuca się do wody. Nad Morzem Tyberiadzkim Piotr po raz drugi spotkał się z Jezusem zmartwychwstałym. O pierwszym spotkaniu tak naprawdę niewiele wiemy. Wspomina o nim św. Łukasz: „Rzeczywiście Pan zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi” a w Pierwszym Liście do Koryntian św. Paweł pisze: „Ukazał się Kefasowi a potem Dwunastu”. Czy nie wzrusza fakt, że Jezus ukazał się najpierw temu który się Go zaparł? Nie ukazał się Janowi – wiernemu do końca, ale grzesznikowi? Wspomnienie tamtego spotkania pozwoliło biec Piotrowi do Jezusa jak do przyjaciela.
 
Po wspólnym posiłku zmartwychwstały Pan zwraca się do Piotra z pytaniem: Czy miłujesz Mnie więcej, aniżeli ci? Piotr pamiętał dobrze swe pochopne wyznanie, zakończone potrójnym zaparciem się Mistrza. Toteż teraz jego odpowiedź jest już pokornym wyznaniem: Panie, Ty wiesz, że Cię kocham.
Zauważmy: Pan Jezus pyta o miłość (z gr. agape), która jest „owocem Ducha”. Piotr w odpowiedzi wyznaje swe przywiązanie do ukochanego Mistrza (z gr. filia). Bo tylko Pan wie, co się kryje w człowieku (J 2,24), tylko On przenika serce i zna jego intencje.
 
Po tym pokornym wyznaniu, Chrystus udziela Piotrowi władzy pasterskiej: Paś baranki moje. I znowu powtarza się ta sama scena, przy czym pozostali uczniowie znikają z horyzontu. Za trzecim razem poznał Piotr zamysł Nauczyciela i smutek napełnił mu serce. Ale ten smutek prowadzi do oczyszczenia, podczas gdy smutek Judasza wiedzie do rozpaczy. Bo smutek, który jest z Boga, dokonuje nawrócenia ku zbawieniu..., smutek zaś tego świata sprowadza śmierć (2 Kor 7,10).
 
Celem potrójnego egzaminu Piotra nie było jego upokorzenie, lecz oczyszczenie. Ten, który ma przewodzić Kościołowi w wierze, musi sam być wypróbowany w miłości.
Jezus oczekiwał miłości świętego Piotra i tej miłości oczekuje od każdego z nas. Miłość często kojarzy się z radością.
 
Mówimy często o obowiązkach chrześcijanina. Tymczasem Jezus oczekuje od nas czegoś więcej - oczekuje tego, co sprawia radość. Bo jeśli ktoś kocha, żaden ciężar nie jest dla niego za wielki, ma niemal skrzydła, potrafi cierpieć i cieszyć się, nawet kiedy cierpi dla Tego, kogo kocha. Jezus oczekuje od nas miłości.
 
Warto zapytać siebie co dzień rano: Co ja dziś uczynię dla Pana Jezusa? Bardzo często robimy coś z obowiązku, zwyczaju, z przykazania, ale co czynię z miłości? Czasem nawet upadam na twarz ze zmęczenia. Czy naprawdę czynię to z miłości?
Czy rzucę Jezusowi pod nogi zerwany kwiat, czy tylko pokażę Mu, że nałożony na ramiona ciężar dźwigam z godnością?
 
I wreszcie Jezusowe wezwanie skierowane do św. Piotra: Pójdź za Mną. Odnosi się ono do nas, do wszystkich wierzących. Zanim wejdziesz do kościoła, w którym masz spotkać się z wiernymi, pomyśl o fakcie posłania cię tam przez Boga. On cię posyła. Oni są od Niego. Wchodzisz z Jego woli. I tak próbuj myśleć na każdym progu i w drzwiach. To On cię posyła.
 
Msza Święta przypomina nam tamten posiłek znad Jeziora Tyberiadzkiego. Ten sam Chrystus staje pośród nas i przygotowuje dla nas posiłek, a potem posyła nas tak jak Piotra.
Czy miłujesz mnie bardziej aniżeli ci?”. „Panie Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”. Amen.
 
Ks. Rafał Chwałkowski SDS