logo
Sobota, 26 września 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Rok C - 23 niedziela zwykła

Mieć w nienawiści...
Ks. Rafał Chwałkowski SDS 2007-09-09
Mdr 9,13-18; Flm 1,9-17; Lk 14,25-33
Jakże paradoksalne są słowa dzisiejszej Ewangelii... Oto Jezus, który mówił zawsze o miłości - dziś mówi o nienawiści.  Jednak te trudne słowa i żądania Jezusa trzeba wyjaśnić w kontekście całej Ewangelii i w świetle czynów Jezusa. Nie możemy również pominąć mentalności semickiej, która  bardzo  się  różni od naszej współczesnej mentalności. Czasowy dystans około dwóch tysięcy lat ma ogromne znaczenie. Człowiek współczesny  jest bardziej racjonalistyczny i logiczny. Język i duch semicki są bardziej konkretne i obrazowe.
 
Spróbujmy więc przyjrzeć się słowom dzisiejszej Ewangelii....
Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem".
Czy te słowa nie są niepokojące?
 
W języku polskim „nienawidzić" znaczy: nie kochać, nie lubić, czuć do kogoś wstręt, odrazę, zaczaić się w ciemnej uliczce i wyskoczyć na niego jak pies bez kagańca. Hebrajski odpowiednik słowa „nienawidzić" znaczeniowo nie przeciwstawiał się miłości. Nienawidzić znaczyło: z wielu miłości wybrać najważniejszą.
 
Cechą specyficzną języka hebrajskiego, używanego w Ewangelii jest zamiana porównań w przeciwstawienia. Mieć w nienawiści swego ojca i matkę oznacza więc po prostu mniej miłować ich niż Jezusa, za którym chce się iść. A mówiąc pozytywnie: Więcej trzeba miłować Jezusa niż ojca i matkę. W wezwaniu tym Pan Jezus nie wzywa więc do nienawiści, lecz wskazuje właściwą hierarchię miłości w życiu. Bo tak naprawdę to właśnie żywy Bóg, choć niewidzialny, jest bliższy od najbliższych rodziców, nawet tych bardzo dobrych, których wspominamy ze łzą w oku.
 
To bardzo ciekawa uwaga i ważna dla wszystkich ludzi powołanych przez Jezusa. Jeżeli ktoś chce iść za Nim, musi odłożyć siebie. Nie porzucić, nie zapomnieć, nie pogardzić sobą. Musi „wyrzec się" czyli nie oznacza wyrzec się wszystkiego, co się posiada, ale wyrzec się prawa do wszelkiego posiadania. Pierwszym przecież przykazaniem jest miłowanie swego życia. Być uczniem Jezusa, to uświadomić sobie, że właściwie nic mi się nie należy. Pan Bóg dał mi życie na tym świecie i zabierze mnie stąd wtedy, kiedy sam uzna. Jeśli więc Pan Bóg coś mi daje, widocznie jest mi to potrzebne. Trzeba więc swoje życie złożyć w miejsce pewniejsze i w ręce bezpieczniejsze – powierzyć Bożej Opatrzności, dobroci Boga. Miłość Bożą wybiera się dlatego, by dzięki niej kochać ludzi.
 
I jeszcze dwie przypowieści: o budowniczym wieży i o królu wyruszającym na wojnę... Dziś Jezus przypomina bardzo stanowczo, że każde ludzkie życie jest jak budowanie wieży. Trzeba więc obliczyć nasze możliwości, jak ów budowniczy Każdy musi rozważyć, co jest w stanie zrobić ze swoim życiem, musi poznać swoje siły, jak poznaje król wyruszający na wojnę. Można je zagospodarować na różne sposoby. Można wybrać zawód, zdobywać jakąś pozycję. Trzeba również zbudować swoją wiarę. Dzisiaj Chrystus pyta już każdego z nas osobiście: jak postępuje twoja budowla? Czy budujesz naprawdę chrześcijańskie życie?
 
Pójście za Jezusem wymaga dużej ofiary, wyrzeczenia, zaparcia. Jeżeli Pan żąda, aby dać mu pierwszeństwo w naszym życiu, to decyzję taką trzeba głęboko rozważyć. Decyzja pójścia za Jezusem musi być dojrzała, gra idzie bowiem o wielką stawkę – o życie wieczne. Dlatego nie wystarczy uwierzyć w Jezusa. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, czego Jezus ode mnie oczekuje.
 
Kto nie nosi swego krzyża  a idzie za mną nie może być moim uczniem...
Kto więc chce być prawdziwym chrześcijaninem, musi uświadomić sobie, jaki trud go czeka. Bo być chrześcijaninem to znaczy stawiać Jezusa na pierwszym miejscu i przyjmować krzyż – nie ten wymyślony przez siebie, ale ten który spada na nas niezależnie.
 
Czy potrafię być naprawdę chrześcijaninem?
Aby uczeń mógł wytrwać na drodze wyrzeczenia się samego siebie, dźwigania krzyża, otrzymuje od Chrystusa wsparcie. Szkołą wyrzeczenia jest Msza święta: spotykamy się w niej z Chrystusem, który niesie krzyż, dając przykład i pomoc do dźwigania naszego krzyża. Ucząc się od Mistrza prośmy o siły do podjęcia trudu prawdziwie chrześcijańskiego życia.
 
Ks. Rafał Chwałkowski SDS