logo
Sobota, 27 listopada 2021
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Rok A - 2 Niedziela Wielkanocna - Miłosierdzia Bożego

Duch w Ranach
O. Andrzej Prugar OFMConv 2008-03-30
Dz 2,42-47; 1 P 1,3-9; J 20,19-31
Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok… po tych słowach tchnął na nich Ducha Świętego” (J 21,19-20.22).
Te zdania mówią mi bardzo dużo. Według tego, co stało się w Wielki Piątek, można śmiało powiedzieć, że Jezus miał na swoim ciele setki ran. Kilkaset zachowało się na Całunie Turyńskim. Według doświadczeń mistycznych (zatwierdzonych przez Kościół katolicki) św. Brygidy Szwedzkiej, opisanych w Księdze Objawień, Jezus miał ponad 5 tys. ran na całym ciele. Rzeczywiście prorok Izajasz powiedział, że sługa Jahwe (ostatecznie Jezus) nie był po męce podobny do człowieka (Iz 52,14), był „jak robak” (Ps 22,7). Po zmartwychwstaniu na Uwielbionym Ciele, Pan pozostawił sobie tylko pięć stygmatów. Kiedy wieczorem w dniu zmartwychwstania (jak i tydzień później), przyszedł Jezus do apostołów, pokazał im swoje rany i powiedział: „Pokój wam!” Pokój (Szalom) to pełnia darów Mesjasza. Pełnia darów to wiele, setki darów - za setki ran! Ten sam ukrzyżowany, zraniony i odrzucony - nie odrzucił nas, ale zamienił Jemu zadane przez nas rany na pokój, pojednanie i uzdrowienie. Z ran Jezus daje Ducha Świętego to znaczy życie i zdrowie! Co za przedziwna zamiana, święta, boska… Jan Paweł II pięknie powiedział w Encyklice o Duchu Świętym: Zmartwychwstały Chrystus… przynosi Ducha Świętego i podaje Go w ranach swojego ukrzyżowania  (por. Dominum et Vivificantem, 24).
 
Na początku „Ręce Pana” uczyniły mnie, następnie ja czyniłem co mi się chciało i znalazłem się w piekle niepokoju i zła. Teraz następuje „nowe stworzenie”. Ręce Pana „pracują - formują” mnie na nowo, choć odrzucone i przebite… bo zbyt wiele w nich miłości i dobra?
 
Wyobraź sobie, że siedzisz w poczekalni, w szpitalu i masz skomplikowanie połamana rękę. Czujesz się samotna (y), bo na poczekalni nikt nie ma skomplikowanego połamania… Nagle dosiada się jakiś mężczyzna, niewiele starszy od ciebie. Ma też połamana rękę – tą samą co ty… milczysz i oswajasz się z Jego obecnością. Później opowiada swoją historię, zwierza Ci się, i widzisz, że jest podobnie połamany w życiu, jak połamana jest Twoja ręka. Odkrywasz też, że macie podobne historie i podobnie połamane serce. Co czujesz? Złość? Niechęć? Czy tez bliskość i wdzięczność, ze jest tak blisko ciebie i jest tak samo połamany?... To jest Jezus… podziękuj… On nie tylko przeżył straszne  życie i odrzucenie, ale uczynił to po to, aby się do ciebie zbliżyć po to, byś się czuła (czuł) podobna (y)  do Syna Bożego” (O. A. Polanowski, Wolni od niemocy, Częstochowa 2004, s. 153).
 
Wymaluj obraz…”. Było to 22 lutego 1931 r. To wezwanie Jezusa do św. Faustyny Kowalskiej. Jezus kroczący ku każdemu spoglądającemu na Niego, w białej szacie, z wyraźnymi stygmatami, błogosławi – rozgrzesza. Żyje, jest po straszliwej męce krzyżowej. Z rany serca wychodzą promienie światła – biały i czerwony. W straszliwym XX wieku, w którym było tyle krzywdy, zła i niewinnego cierpienia, Jezus przypomina, że jest Ten sam. Jest Bogiem, który przychodzi, aby ocalać. Dlaczego Go odrzucamy, dlaczego ciągle nie chcemy, dlaczego budujemy bez Niego, dlaczego Bogu „przyprawiamy rogi”, dlaczego…? Popatrzeć na Niego, to zobaczyć najpierw siebie jako zabójcę i grzesznika, ale i człowieka skrzywdzonego, który nie może uleczyć siebie i świata bez Stwórcy i Miłosiernego Ojca. Syn Boży idzie więc przez wieki ze stygmatami, ranami, z których wypływa Duch Święty, nowy życie! Nie chcemy na Niego patrzeć często, bo nie akceptujemy naszych ran, naszej biedy duchowej, uciekamy od niej zrzucając na wszystko, na innych: Partię, Rząd, Kościół, księdza, rodzica, sąsiada, terrorystę… Ale właśnie ta najboleśniejsza rana, od której uciekamy,  może być źródłem Ducha Świętego, miejscem nowej wrażliwości, nowego charyzmatu, nowego zesłania Ducha Świętego, przymierza z Bogiem! Patrzeć na Jezusa i przebaczyć jak On, prosić o przebaczenie Ojca w Jego Imię, przyjąć Boży Pokój-Szalom! Tak, wymalowany obraz nie jest jedynie do powieszenia na ścianie, ale do patrzenia, kontemplacji (spokojnego spojrzenia wiary): „Spójrzcie na Pana, a rozpromienicie się radością, oblicza wasze nie zapłoną wstydem” (Ps 34,6).
 
o. Andrzej Prugar OFMConv.
 
 
 
***