logo
Sobota, 27 listopada 2021
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Rok A - 19 niedziela zwykła

Chodzić po wodzie
Ks. Rafał Masarczyk SDS 2008-08-10
1 Krl 19,9.11–13; Rz 9,1–5; Mt 14,22–33
W opowiadaniu Jerzego Pilcha „Pod mocnym Aniołem” znajduje się dość specyficzna scenka. Alkoholik, z zawodu profesor chemii, po dość długim ciągu alkoholowym dostaje się na oddział odwykowy w celu odtrucia. Po kilku dniach, kiedy wytrzeźwiał, leżał na łóżku trzęsąc się na skutek braku alkoholu we krwi. Podchodzi do niego lekarz i pyta: „Jak się Pan czuje?” Pacjent odpowiada: „Dobrze”. Lekarz kontynuuje: „Widzę, że nie czuje się Pan najlepiej, czy wie Pan co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Alkoholik odpowiada, że nie ma pojęcia, widocznie coś mu zaszkodziło. „Co mogło Panu zaszkodzić, może za dużo Pan pije?” „Absolutnie nie – odpowiada profesor – z zasady ja w ogóle nie piję, tylko czasami z jakiejś wielkiej okazji np.: imieniny kogoś z rodziny, chrzciny itp. Tak normalnie to nie pije.” Lekarz kontynuuje: „Czy nie wydaje się Panu, że jest tutaj Pan z powodu alkoholu?” „Być może wypiłem jeden kieliszek za dużo” odpowiada pacjent. Lekarz zdenerwowany podsumowuje: „Znalazł się Kolumb odkrywca.”
 
Powyższa scenka przedstawia mechanizm choroby alkoholowej polegającej między innymi na wewnętrznym zakłamaniu. Alkoholik nie przyzna się do swojego problemu. Wszyscy są winni tylko nie on. To rodzina jest zła, albo szef w pracy tylko nie on. Żeby pić alkoholik buduje sieć z wielu kłamstw, by uzasadnić swoje picie. Leczenie tej choroby polega na porzuceniu świata kłamstwa i powiedzenie sobie prawdy: „Mam problem z alkoholem”, Dlatego każde spotkanie grupy Anonimowych Alkoholików rozpoczyna się od poznania się do swojej choroby przez stwierdzenie „Ja Andrzej, Katarzyna … jestem alkoholikiem.”
 
Powyżej przedstawiłem skrótowo drogę do trzeźwości. Bo gdy człowiek jest w ciągu alkoholowym to wypłukuje ze swego organizmu wiele cennych składników mineralnych i witamin. Odstawienie alkoholu powoduje tak zwany zespół odstawieniowy, który jest bardzo nieprzyjemny bo wiąże się z wielkim cierpieniem. Ten okres pacjent powinien spędzić w szpitalu specjalistycznym, gdzie otrzymuje odpowiednią fachową pomoc. Przechodzi także terapię w ramach, których uczy się rozpoznawać u siebie objawy choroby i sposoby radzenia sobie z nimi. Jednakże, na tym leczenie się nie kończy, gdyż alkohol nie tylko robi spustoszenie w organizmie człowieka, ale także w jego myśleniu co ma swoje negatywne konsekwencje w życiu rodzinnym i zawodowym. Po wyjściu z szpitala musi więc nastąpić dalszy ciąg terapii, by zmienić swój sposób myślenia.
 
Wprawdzie samozakłamanie przybiera formy monstrualnej w przypadku alkoholików, jednakże jest to zjawisko, któremu ulegają tak zwani „zwykli ludzie”, którzy wprawdzie nie mają problemów z nadużywaniem trunków wyskokowych jednakże budują w swoim życiu sieć kłamliwego samousprawiedliwienia. W większym lub mniejszym stopniu robi to każdy człowiek. Każdemu jest więc potrzebna terapia, by żyć w prawdzie o sobie i o innych ludziach.
 
Zarówno w przypadku alkoholików jak i „zwykłych ludzi” życie w prawdzie nie jest rzeczą prostą i wymaga stałego wysiłku. Na początku tej drogi wymagane jest przebudzenie zarówno z upojenia alkoholowego jak i z samozadowolenia.
 
Droga przebudzenia duchowego można porównać z chodzeniem po wodzie. Przypomnijmy sobie Ewangelię opisującą Chrystusa chodzącego po wodzie. Jak pisze ewangelista Mateusz Jezus kroczył po wodzie mimo fal jakie były na jeziorze. Uczniowie się wystraszyli myśląc, że to zjawa, dlatego Jezus się odezwał: „Odwagi Ja jestem nie bójcie się.” Piotr zapragną pójść do Jezusa, ale kiedy zaczął kroczyć po wodzie przestraszył się fal i wiatru i zaczął tonąć, dlatego zaczął wołać: „Panie ratuj bo tonę.”  Jezus natychmiast wyciągnął go mówiąc : „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?”
 
Człowiek, który zaczyna kroczyć drogą prawdy porusza się jakby chodził po wodzie, grunt pod nogami nie jest dla niego pewny, przyzwyczaił się bowiem do kłamstwa i samousprawiedliwienia. Gdy człowiek wkracza na drogę musi się liczyć z trudnościami zarówno wewnętrznymi, jak negatywne emocje, i zewnętrznymi, jak zmiana relacji z innymi ludźmi. Może to być powodem zwątpienia czy droga odnowy, którą się wybrało jest właściwa, dlatego często wraca się do stanu poprzedniego, czyli człowiek zaczyna tonąć w tym co było poprzednio. W takiej sytuacji Chrystus czeka na nasze wołanie; „Panie ratuj.” Możemy być pewny, że wtedy nas nie opuści i poda nam swoją pomocną dłoń.
 
ks. Rafał Masarczyk SDS