logo
Niedziela, 28 luty 2021
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Rok B - 1 niedziela zwykła - Chrzest Pański

Woda
Ks. Dawid Adamczak SDS 2009-01-11
Iz 42,1-4.6-7; Dz 10,34-38; Mk 1,6-11
Woda - jeden z najprostszych związków chemicznych w przyrodzie, zwykły połączenie dwóch atomów wodoru i jednego atomu tlenu, przyjmująca postać bezbarwnej cieczy, pozbawionej zapachu i smaku. Wystarczy jednak przypomnieć jak smakuje po dniu ciężkiej pracy albo w czasie przerwy podczas górskiej wędrówki, co dzieje się ze zmarniałą rośliną w doniczce gdy po dłuższym czasie ją podlejemy, by uświadomić sobie znaczenie tego prostego związku chemicznego w otaczającym nas świecie. Śmiało można stwierdzić, że bez wody nie ma życia. Świadomość znaczenia wody w życiu miały wszystkie narody od starożytności aż po dzień dzisiejszy.  Wystarczy tylko wpisać w internetowej wyszukiwarce hasło ”bóstwa wody”, by zobaczyć jaką cześć narody świata oddawały i oddawają wodzie i jej opiekunom.
 
Echem tych wydarzeń są wszystkie starotestamenltalne przepisy rytualne, zalecające obmywanie lub skrapianie wodą ludzi i rzeczy w przeróżnych okolicznościach życia: obmywanie łupów wojennych i wracających z wyprawy wojowników, ablucje przy niektórych chorobach, drobiazgowe przepisy dotyczące oczyszczania naczyń liturgicznych czy codziennego użytku oraz rąk przed wykonaniem czynnosci ofiarniczych lub jedzeniem. Rozumiał to Jan Chrzciciel rozpoczynając nad brzegiem Jordanu swoją misję proroka, kiedy nawołując do nawrócenia i pokuty, powiązał te akty z obrzędem bliskim mentalności jego słuchaczy – z zanurzeniem się w obmywających wodach rzeki. Dla przychodzących do niego rodaków znak ten był pełen treści. Wewnętrzne nawrócenie serca, żądane przez Jana, zostaje potwierdzone gestem obmycia w świętej rzece, przywracało czystość duszy i przyjaźń Bożą. A ważność Janowego wezwania i symbolikę tego aktu potwierdził sam Bóg. Który przyszedł do Jana by dać się ochrzcić, który przemówił z otwartych niebios by pokazać, że nawrócony i obmyty jest jego umiłowanym, który zstąpił z wysoka pod postacią jakby gołębicy by nowoochrzczonego napełnić swoimi darami.
 
W najbliższych dniach, często w czytanych fragmentach Ewangelii, będziemy słyszeć o powołaniach uczniów Chrystusa. Ewangeliści poświęcają tym wydarzeniom dużo miejsca, opisując miejsce, sposób, Jezusowe słowa, niektórzy z nich zapamiętali nawet godzinę swego powołania– bo dla wielu z nich było to najważniejsze wydarzenie w życiu. Stali się uczniami Boga, umiłowanymi uczniami. W tym miejscu dobrze jest zapytać samego siebie o moje osobiste spotkanie z Janem i wodą Jordanu. Oczywiście, samego momentu mojego chrztu raczej ze względu na wiek nie będę pamiętał. Ale wciąż pozostaje otwarta kwestia mojego dalszego bycia uczniem Chrystusa. Dzień mojego chrztu – czy pamiętam o nim, jak pamiętam o imieninach czy płaceniu rachunków, jego potwierdzenie w sakramencie bierzmowania – dobrowolny wybór czu owczy pęd, potwierdzenie przynależności do grona chrzesścijan – przez przykład życia czy też Bóg egzystuje już tylko w mojej pamięci. Odpowiedź nie jest łatwa, ale jest bardzo ważna. I szukając jej, pamiętajmy: na nic zda się butelka zimnego napoju jeśli zapomniałem otwieracza, nic nie da kąpiel bez szamponu i mydła, samo kupienie tabletek przeciwbólowych nie zwalczy bólu zęba czy głowy. Nic nie pomoże obwieszanie się medalikami czy różańcami, jeśli nie idzie za tym autentyczna modlitwa, trzymanie Pisma Świętego w domu, jeśli nie jest ono czytane i rozważane, doskonała znajomość Bożych przykazań bez życia nimi. Mój chrzest to najważniejszy moment mego chrześcijańskiego życia. Ale to nie koniec a dopiero początek. Start mojej współpracy z Bogiem i dawania o tym świadectwa. Dokonaliśmy wyboru, zróbmy teraz wszystko by swym życiem to potwierdzić. Dajmy szansę Bogu by i o nas mógł powiedzieć: oto mój syn umiłowany.
 
Ks. Dawid Adamczak SDS