logo
Sobota, 11 lipca 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Rok B - 20 niedziela zwykła

Oczekiwania Eucharystii
Ks. Dawid Adamczak SDS 2009-08-16
Prz 9,1-6; Ef 5,15-20; J 6,51-58
W klasztorze sióstr Msze Święte odprawiali księża z sąsiadujących parafii. W jeden dzień zdażyło się, że dyżurujący ksiądz znalazł się w szpitalu, więc proboszcz poprosił o odprawienie mszy gościa z Afryki. Gość cały dzień spędził na miejskich spacerach a o umówionej, popołudniowej godzinie, zapukał do drzwi klasztoru. Nie był ubrany jak ksiądz, zwyczajny t-shirt, jeansy. Siostra odpowiedzialna za furtę, oczekując księdza, szybko otworzyła drzwi. Jakże było jej zdziwienie, gdy zamiast księdza z parafii, zobaczyła zwyczajnego człowieka. Nie dając szans na jakiekolwiek wyjaśnienia, szybko starała się go odprawić. „Przepraszam nie możemy Ci pomóc” -mówiła siostra z furty –„Mamy teraz mszę, przyjdź w innym czasie”. Ksiądz bez wyjaśnienia podziękował i odszedł bez słowa. Kilkanaście minut później na plebanii zadzwonił telefon. Oczywiście dzwoniły siostry z prośbą o informacje, bo wciąż czekają na księdza i msze. Możemy sobie wyobrazić ich zdziwienie, gdy dowiedziały się, że ksiądz już u nich był a one odesłały go z niczym.
 
Słuchając tej historii możemy zapytać, dlaczego siostry z klasztoru straciły szansę na mszę, na którą oczekiwały. Nie było to spowodowane tym, że są one złymi ludźmi. Raczej odpowiedź znajdziemy gdzieś indziej. Oczekiwały one innej osoby, niż tej która przybyła. Ich oczekiwania były inne od tego co zastały przy klasztornej furcie. Nie rozpoznały w zwyczajnie ubranym człowieku tego, który miał im odprawić Mszę Świętą. Żydzi z Kafarnaum też oczekiwali na Mesjasza. I też nie rozpoznali go w osobie Jezusa. I też raczej nie byli złymi ludźmi. Stąd też pytanie słyszane w Ewangelii: „Jak On może nam dać swoje ciało do spożycia?”. Dzisiejszej niedzieli rozważamy kolejny fragment Wielkiej Mowy Eucharystycznej Jezusa. Sytuacja z siostrami i problem Żydów z Kafaranum z czasów Jezusowych skłania i nas do postawienia sobie zasadniczego pytania tyczącego mojej postawy wobec Eucharystii. Kogo i czego oczekuję podczas niedzielnych spotkań na Mszy Świętej? Czy rzeczywiście pragnę by ona mnie przemieniła?
 
Bóg, podczas każdej Mszy Świętej, przemawia do nas w swoim słowie i daje nam siebie w komunii. Wiedzą o tym ci, którzy traktują ją jako obowiązek, zwyczaj, zwykłe ludzkie wydarzenie. Ale pamietają o tym też ci, dla których jest to spotkanie z prawdziwym i żywym Jezusem. A dla wszystkich jest to spotkanie z Chrystusem, w czasie której kieruje On pytanie, na które jest tylko jedna możliwa odpowiedź: tak lub nie. I w każdej Eucharystii stajemy na przeciwko Niego, jak dwoje ludzi na wąskiej, górskiej ścieżce z której nie można zboczyć ani się wyminąć. Owszem, ten Bóg daje wskazówki jak szczęśliwie dojść do posiadania życia, które nie przemija. Podnosi na duchu, abyśmy nie zniechęcali się mimo trudów drogi, ofiaruje siebie jako pokarm wspierający nas i nasze siły. Ale jednocześnie żąda, byśmy wierząc Jego słowu, przeczyli swoim zmysłom i doświadczeniu, na którym się opieramy, a przyjęli biały Chleb jako Jego samego. Przypomina, że przyjąć Go można tylko z czystym sercem, a to pociąga za sobą spowiedź i wyrzeczenie się grzechu. Zobowiązuje do takiego myślenia i działania, jakby On sam będąc na moim miejscu myślał i czynił, pragnąc dla siebie całego mnie, na zawsze.
 
Wielu słów Jezusa: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.” nie przyjęło. Nie wytrzymało trudów zaproszenia do przemiany. Z pięciu tysięcy ogarniętych uniesieniem ostali się tylko nieliczni. Piękna Mowa Eucharystyczna z Janowej Ewangelii stawia przed nami trudne dylematy i pytania, przed którymi trzeba stanąć. Droga jest tylko jedna. Można ją przyjąć albo odrzucić. Nie ma się gdzie uchylić. Odrzucenie Chrystusa to droga łatwiejsza, ale wiodąca do odrzucenia wiecznego szczęścia. Przyjęcie Go jest trudniejsze, bo wymagające. Ale wiodące do życia, do przemiany, do tego co Bóg chce nam dać. Do przyjęcia Jego życia, słowa i ciała, które nam dał dla życia wiecznego.
 
Ks. Dawid Adamczak SDS