logo
Sobota, 11 lipca 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Rok C - 3 Niedziela Wielkiego Postu

Grzechy w Siloe
Ks. Rafał Masarczyk SDS 2004-03-14
Wj 3,1-8.13-15; 1 Kor 10,1-6.10-12; Lk 13,1-9
Dzisiejsza ewangelia jest bardzo bogata w treści. W Siloe, gdzie zwaliła się wieża na grupę ludzi powodując ich śmierć. Wokół tego wydarzenia rozgorzała się dyskusja, która często w takich sytuacja ma miejsce. Dlaczego? Czy Bóg tego chciał, czy to była kara za grzechy? Pytania stare jak świat, ciągle na nowo stawiane przez kolejne pokolenia. Czy cierpienie i śmierć to Boża kara za grzechy?
 
Różnie na te pytania odpowiadano. Był okres w historii żydów, gdy cierpienie, choroba, nieszczęścia były uważane jako kara Boża za grzechy. Gdy komuś się źle powodziło to znaczy, że musiał ten ktoś nagrzeszyć, a jego sytuacja była dowodem tego, że Bóg mu nie sprzyja, nie błogosławi. Wręcz przeciwnie karze. Natomiast, gdy komuś się dobrze powodziło znaczyło to, że jest dobrym człowiekiem i Bóg mu błogosławi.
 
Odpowiedź ta jednak okazała się niewystarczająca i sprzeczna z doświadczeniem życiowym. Często bowiem ludzi dobrych i szlachetnych spotykało i nadal spotyka cierpienie, czy nieszczęścia. Na to pytanie odpowiada księga Hioba. Jej bohatera człowieka bogobojnego spotykają liczne nieszczęścia, traci majątek, tragicznie giną jego dzieci, a na koniec popada w chorobę. Scena, w której Hiob siedzi na gnoju jest bardzo symboliczna, obrazuje dno, jakie człowiek może tutaj na ziemi osiągnąć. Nasz bohater jednak się nie załamuje, zostaje wierny Panu Bogu. Za tą wierność Pan Bóg go wynagradza. Odzyskuje zdrowie, zdobywa majątek. Bóg obdarza go licznym potomstwem jako znakiem swojego błogosławieństwa. Historia Hioba ukazuje chorobę i cierpienie jako próbę, którą zsyła Pan Bóg.
 
Jednakże i to nie zadawala człowieka pytającego skąd i po co cierpienie. Bóg w owej historii ukazuje się z nie najlepszej strony jako ktoś, kto bawi się człowiekiem. Gdym zaś słyszymy stwierdzenie, „Kogo Pan Bóg miłuje tego Pan Bóg krzyżuje”, to można uznać Boga za sadystę.
 
Stąd pytanie skierowane do Chrystusa, dlaczego zginęli ci, na których zwaliła się wieża? Chrystus odpowiada „Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli Bynajmniej: powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie.” (Łk 13,1–9)
 
To nie Bóg zsyła cierpienie na człowieka. Cierpienie i nieszczęścia są konsekwencją grzechu pierworodnego. To na skutek tego odległego wydarzenia nastąpiło zerwanie więzi z Panem Bogiem a w konsekwencji nastąpiło wprowadzenie nieładu w cały wszechświat. Stąd cierpienie i nieszczęścia spotykają sprawiedliwych i niesprawiedliwych, tych, którzy zawinili i tych, którzy niczym nie zawinili. Ono dopada ludzi w sposób statystyczny. Jeżeli 10% ludzi umiera na raka, to wśród nich są dorośli, ale i dzieci. Ci, którzy zdrowo żyją jak i ci, którzy dbają o swoje zdrowie. Nie widać w tym żadnej logiki. To jest element naszego ziemskiego życia, czy nam się to podoba czy nie. Musimy się po prostu z tym zgodzić.
 
Bóg nie zostawia nas samych. Posłał Jezusa Chrystusa, który umarł na krzyżu w sposób dobrowolny. Czyli sam się na to zgodził, by otworzyć nam drogę do nieba. By pokazać ludziom, że życie na ziemi to nie wszystko. Życie na ziemi jest tylko pewnym etapem, po którym jest życie wieczne.
 
Gdy spotyka nas cierpienie, choroba. Bez względu jak wielkie i jak ciężkie to musimy zdawać sobie sprawę, że jest to tylko przejściowe. Prędzej, czy później przeminie. Poza tym nie jesteśmy sami w tych trudnych momentach życia. Obecny jest przy nas Jezus Chrystus. Możemy bowiem mimo zła jakie nas spotykać coś pozytywnego z tym uczynić. Możemy nasze cierpienie połączyć z cierpieniem Jezusa i nadać mu sens. Możemy je ofiarować w intencji jakieś dobrej sprawy. Możemy potraktować cierpienie jako zadanie do wykonania, jak dla Hioba był to czas próby, dla nas może być to czas wzrastania w swoim człowieczeństwie. Kiedy odpowiednio przeżywa się swoją chorobę zawsze może z niej wyniknąć coś dobrego.
 
Co znaczą słowa Chrystusa: „jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie”? Nie jest to zapowiedź kary za grzechy tutaj na ziemi, raczej zapowiedź sądu ostatecznego. Gdy człowiek stanie przed Bogiem z swoim dobrymi uczynkami lub ze swoimi złymi czynami. Natomiast tutaj na ziemi ludzi spotykają złe rzeczy ze względu na ich grzechy z prostych względów. Konsekwencją złego postępowania jest krzywda, którą wyrządza się innym. Brak nawrócenia i posłuszeństwa wobec Bożego słowa jest powodem masowych grobów na Bałkanach i innych częściach świata. To nie Boża kara, to konsekwencja ludzkiego postępowania. Czym ludzie bardziej odwracają się od Bożych przykazań tym większe dokonuję wobec innych ludzi barbarzyństwa. Chrystus jakby także przed tym przestrzegał mówiąc: „jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie”?, choć niewątpliwie wskazuje także na sąd ostateczny jaki spotka każdego człowieka.
 
ks. Rafał Masarczyk SDS