logo
Środa, 16 czerwca 2021
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Uroczystości i Święta - Wniebowzięcie NMP (15 sierpnia)

Ludzka doskonałość
Ks. Rafał Masarczyk SDS 2010-08-15
Ap 11,19;12,1.3-6.10; 1 Kor 15,20-26; Lk 1,39-56
Bohater powieści Ch. Martina "Umarli nie tańczą", kiedy był jeszcze nastolatkiem wraz z ze swoim przyjacielem Amosem zbudował tratwę i wybrał się by poznać rzekę płynącą niedaleko jego domu. Podróż była dla niego ważnym doświadczeniem. Zauważył, że rzeka dla podróżników niesie wiele niespodzianek, za każdym zakrętem czają się nowe i inne niebezpieczeństwa, a także przyjemne niespodzianki. Pływanie po rzece zrobioną przez siebie tratwą można nazwać tańcem. Rzekę nie można do końca przewidzieć, ona człowieka zaskakuje. Jeżeli ktoś tonie, to rzeka nie zostawia go dla siebie, lecz po jakimś czasie wyrzuca na brzeg i wtedy jego taniec z rzeką się kończy.

Życie jest podobne do tańca z rzeką, ono również nas zaskakuje. Gdy Dylan (główny bohater) jest dorosły, życie podobnie jak rzeka zaskoczyło go sprawami, których by się nigdy nie spodziewał. Wraz z ukochaną żoną oczekują upragnionego syna, zresztą pierwszego dziecka. W czasie porodu syn umiera, żona zapada w śpiączkę. Dylan nie potrafi się pozbierać. W tej trudnej sytuacji pomaga mu jego przyjaciel Amos, między innymi załatwia mu pracę na uczelni. Dylan dzieli czasu między łóżkiem chorej żony, uczelnia a domem. W grupie swoich studentów poznaje Amandę, córkę pastora, która jest w ciąży na skutek gwałtu. Amanda mówi mu o roli Boga w jej życiu. Dylan nie potrafi przyjąć tego o czym mu ona mówi.

W Boże Narodzenie gdy wraca do domu ze szpitala, na dworze panuje śnieżyca, zauważa, że ze skarpy do rzeki stoczył się jakiś samochód. Zatrzymuje i podejmuje akcję ratunkową, w samochodzie tym znajduje swojego przyjaciela i Amandę, którą Amos wiózł akurat do szpitala na poród. Dylan podejmuje walkę o ich życie, musi wyciągnąć ich z samochodu, wydaje się mu, że jest to niemożliwe, że nie poradzi sobie. Wtedy głośno krzyczy do Boga: "Gdzie jesteś dlaczego nas opuściłeś? "Dlaczego nie było ciebie gdy rodziła moja żona? "Na pewno i teraz zastawiasz mnie samego." Podejmuje desperacka walkę o życie przyjaciół. Wydobywa z samochodu Amosa, następnie Amandę i wtedy zaczyna ona rodzić. Wraz z ciężko rannym przyjacielem odbiera poród. W końcu dociera do nich pomoc. W trójkę dostają się do szpitala. W szpitalu Dylan odwiedza Amandę w jej pokoju. Ona ponownie mu tłumaczy, nie poradziłaby sobie tymi wszystkim tragediami jakie ją spotkały gdyby Bóg nie był przy niej. "On był ze także w czasie wypadku, - przekonywała - dlatego poradziłam sobie, bez Jego pomocy nie dałbym sobie radę, jestem za słaba." Rozmowa ta jest przełomowa dla Dylan, zaczyna rozumieć, że Bóg go też nie opuścił, że jest także przy nim w ciężkich dla niego chwilach.

Los naszego bohatera to los człowieka, który przeżywa swoje radości, nadzieje, ale i smutki, tragedie. Historia życia Najświętszej Maryi Panny jest bardzo podobna. Zwiastowanie napełnia ją radością i nadzieją. Narodzenie Jezusa pełne kłopotów i radości. Okres dzięcięctwa Jezusa wiązał się z radością ale i z troskami - poszukiwanie zagubionego Jezusa w Jerozolimie i znalezienie Go w Świątyni. Później z punktu ludzkiego tragedia - śmierć Jej Syna n a Krzyżu. Wszystkie jednak te etapy są przeżywane przez Nią z Bogiem. Życie Maryi zawiera w sobie los każdego człowieka, gdzie radość przeplata się ze smutkiem, szczęście z przeżywaną tragedią.  Dlatego jest ona tak bliska człowiekowi uwikłanemu w swoje problemy egzystencjalne.

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny przypomina nam pewne prawdy wiary. Jedną z nich jest to, że Maryja uczestniczy w chwale swojego syna, przez to stała się dla nas źródłem pociechy i nadziei. R. Knox pisze: "I jak podróżnik przysłania sobie ręką oczy, aby zobaczyć szerszą panoramę i szuka wokół siebie jakieś ludzkiej postaci, która by mu coś powiedziała o tych widokach, tak samo my, którzy patrzymy na Boga oczyma przysuniętymi, rozpoznajemy i pozdrawiamy czystą postać ludzką przy Jego tronie. Okręt zakończył swój bieg, dotarł do przeznaczenia, zaistniała już ludzka doskonałość. I patrząc na Nią przez to arcydzieło Bożego stosunku do człowieka jaśniej i pełniej widzimy Boga." F. Carvajal do tego dodaje: "Jest Ona wielką naszą orędowniczką przed Najwyższym. Chociaż nasze ziemskie życie jawi się nam jako padół łez, gdyż nie brakuje ofiar, kar (przede wszystkim brakuje nam nieba), to równocześnie Pan daje nam wiele radości i mamy nadzieję Chwały, żebyśmy mogli kroczyć na przód z optymizmem. Wśród powodów do naszej radości znajduje się znajduje się Najświętsza Maryja Panna. Ona jest życiem, słodyczą i nadzieją naszą."

Oczy Najświętszej Maryi Panny podobnie jak oczy jej syna są pełne współczucia i miłosierdzia. Nigdy nie odmawia pomocy temu, kto Ją o to prosi. Starajmy się częściej prosić ją o pomoc w różnych trudnościach. Zwracajmy się i mówmy do Niej; ukaż nam Jezusa, którego najbardziej potrzebujemy.

ks. Rafał Masarczyk SDS

  Inne homilie na tę niedzielę