logo
Sobota, 11 lipca 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Rok A - I niedziela po Bożym Narodzeniu - Świętej Rodziny

Święta Rodzina na wygnaniu
Ks. Leszek Skaliński SDS 2010-12-26
Syr 3,2-6.12-14; Kol 3,12-21; Mt 2,13-15.19-23

Mocno w dzisiejszej Ewangelii zauważalne jest, że Bóg ma ważne plany wobec swojego nowonarodzonego w ludzkim ciele Syna jak i wobec Maryi i Józefa. Bóg od samego początku łączy to, co Boże z tym, co ludzkie.

Przez to Bóg rozumie głębiej człowieka, a człowiek potrafi zrozumieć to, co nadprzyrodzone. Nagle te dwa światy stają się sobie bliskie, nie są już dalekie. Tu spełniają się słowa, że niebo łączy się z ziemią. Jezus przechodzi, nie pomijając trudnych doświadczeń, które mogą spotkać nawet najmniejsze dziecko. Maryja i Józef doświadczają mocy i opieki Boga. Stąd rodzi się wartość i wielkość Świętej Rodziny.

Od samego początku przyjścia na świat Jezusa widać, że towarzyszy mu cień krzyża. Herod czyha na Jego życie. Dorośli przeciwko bezbronnym. Skąd my to dzisiaj znamy? Obecnie dramat się powiększa; na życie swoich jeszcze nie narodzonych dzieci nastają sami rodzice tychże dzieci. Do tego stopnia upadliśmy, że niekiedy potrafimy pozbawić życia nawet własnego dziecka.

Można uniknąć dramatów dzisiejszych rodzin i do końca zawalczyć o ludzkie życie, kiedy wpatrzymy się głębiej w dzisiejszą scenę ewangeliczną i gdy wyciągniemy z niej wnioski.

Dzięki temu, że Józef i Maryja byli posłuszni Bożym natchnieniom, to nawet złowieszcze i mordercze plany Heroda zostały zaprzepaszczone.
W dzisiejszej Ewangelii, jak refren, powtarza się Boże wezwanie skierowane wobec Józefa i bezdyskusyjne wypełnienie tego wezwania. Po raz kolejny anioł przemawia do Józefa w czasie snu. Ten sprawiedliwy i troskliwy mąż nie może już dłużej spać. Słowo Boże budzi go do działania, natychmiast i posłusznie wypełnia jego nakaz.

Dzisiaj wiele małżeństw i rodzin żyje jednak w pewnym "uśpieniu".

Bardziej jesteśmy nastawieni na przyjemności i wygodę, niż na wymagania. Współcześnie anioł już nie potrafi żadnego z członków rodziny "zbudzić" do ryzyka, zawalczenia o dobro dla rodziny, małżeństwa, dla dobra dzieci. Nie wpisujemy w nasze życie rodzinne elementu trudu, wymagania. A gdy nas spotyka jakiś trud, to wszystko robimy, by się go jak najszybciej pozbyć. Nie zgadzamy się na inne plany niż na nasze ustalone z góry, w których nie ma miejsca na ryzyko, trud, smutek, płacz. Są to doświadczenia, których mocno się próbuje unikać.

Jak wielu z nas dzisiaj uśpionych jest modą, reklamą, konformizmem, bo wygodnie jest mieć: mieszkanie, samochód, konto w banku, zaliczyć wiele wyjazdów zagranicznych, a później ewentualnie zastanowić się, czy warto postarać się o dziecko w naszej rodzinie. Dużo tych wypaczeń i płytkich uwarunkowań wpływa na jakość życia naszych rodzin.
Człowiek wierzący, tak jak św. Józef, pozwala się obudzić. Taki człowiek nie słucha propagandy ulicy, nie ulega panującej powszechnie modzie, wpływowi reklam i sztuczności statystyk. Człowiek wiary słucha głosu, który przychodzi z wysoka.

Kolejną ważną postawą św. Józefa, która posłużyła całej Świętej Rodzinie, była jego  otwartość i posłuszeństwo na głos Boga. Kiedy anioł powiedział: "Pozostań tam, aż powiem" (Mt 2,13) wówczas św. Józef otworzył się na rzeczywistość, która go przekraczała i nie była w granicach jego wypełnienia. Przebywać w obcym kraju z małym dzieckiem, bez zabezpieczenia i nie wiadomo na jak długo, to przerastało wyobrażenie i troskę jego jako męża i opiekuna. On musiał otworzyć się na plan Boży i z nim współdziałać.

Dzisiaj się nie ryzykuje. Jak tylko coś nie jest poparte pewnością, że to działanie musi przynieść takie i tylko takie efekty, to człowiek się wycofuje. Dlatego mężczyźni szukają ideałów kobiety, a kobiety idealnych mężczyzn. Stąd ingerencja przy zapłodnieniach, by mieć dziecko o takich a nie innych oczach i takiej a nie innej inteligencji. A jeśli coś się nie układa, albo odbiega od tego zamysłu, to rozwiązana są drastyczne: rozwód, aborcja itd. Rodzina musi układać się według zamysłu ludzkiego.

Chyba potrzeba dzisiaj, by niejedna rodzina stała się pełnowartościową, a tym bardziej świętą rodziną, doświadczyła "emigracji". Chodzi o oderwanie od pewnych powtarzanych schematów o rodzinie, odejścia od szukania wygody i przyjemności w środowisku rodzinnym. Wszyscy członkowie rodziny muszą czerpać z Bożego przesłania. Nieustannie trzeba ryzykować, by iść pod prąd współczesnej modzie.

Dzisiejszych niszczących rodzinę "herodów" jest wielu. Jednak i głosu Bożego nie brakuje, który budzi ze snu i daje wskazania gdzie się i na jaki czas chronić. "A spełni się to, jeżeli pilnie słuchać będziecie głosu Pana, Boga waszego" (Zach 6,15).

Ks. Leszek Skaliński SDS 

 Inne homilie na tę niedzielę