logo
Środa, 23 czerwca 2021
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Uroczystości i Święta - Narodzenie św. Jana Chrzciciela (24 czerwca)

Narodzenie Jana Chrzciciela
ks. Józef Szeliga 2012-06-24
Iz 49,1-6; Dz 13,22-26; Łk 1,57-66.80

Narodzenie Jana Chrzciciela

 


Narodzeniu Jana Chrzciciela towarzyszyły szczególne znaki. Zapowiedź Archanioła Gabriela, utrata mowy przez Zachariasza, a następnie jej odzyskanie, czy wybór imienia – nieznanego w rodzie. Ale też szczególne było zadanie, które miał spełnić. Żył na pograniczu Starego i Nowego Przymierza. Był ostatnim prorokiem zapowiadającym Mesjasza, ale też i Heroldem Bożego Pomazańca. Pokornie wzbraniał się, kiedy chciano uznać go za oczekiwanego Mesjasza: „po mnie idzie Ten, któremu nie jestem godzien zawiązać rzemyka u sandałów... On was chrzcił będzie Duchem Świętym i ogniem”. Pierwszy ogłasza „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata.”



Wielki – wyborem Bożym, wyznaczonym zadaniem, ale i wiernością Bogu okazaną przez przygotowanie na pustyni do niezwykłej roli. Niezwykłość jego służby Bogu szczególnie widoczna w przygotowaniu ludu na przyjście Pana. Po ukazaniu światu Chrystusa odsyła do Niego swoich uczniów, a sam odchodzi ze sceny. Wielkość okazał gdy rozpoczął wprowadzanie mesjańskiego porządku. Upomniał Heroda i oddał życie. Sam Zbawiciel powie o nim: największy jaki narodził się z niewiasty”.



Przeczuwali to ci, którzy byli świadkami narodzenia Jana Chrzciciela, gdy pytali „kimże będzie to dziecię”? Znamy jakimi trudnymi, ale i wymagającymi pracy i poświęcenia drogami prowadził Bóg Karola Wojtyłę do papiestwa i Świętości.


Dzieło zbawienie dokonuje się także dzięki wiernej służbie ludzi wydawałoby się zwykłych. Nie tylko tych grających pierwszoplanowe role w życiu społecznym. Jako kleryk słuchałem opowiadań starszego mężczyzny uczestnika wojny bolszewickiej. Bolał nad losem Polski, kiedy wspominał ilu kolegów za nią zginęło. Po powrocie z niewoli rosyjskiej, choć miał liczną rodzinę, angażował się w organizowanie „kółka rolniczego” – sklepu z potrzebnymi we wsi towarami. Ile radości sprawiała mu świadomość, że wnuk przygotowuje się do Sakramentu Kapłaństwa. Wspominał biedę rodzinnego domu, ale pobożność, pracowitość i zaradność rodziców, od których nauczył się wszystkiego.



Aniela Salawa jako młoda dziewczyna wysłana została do Krakowa na służbę u bogatych mieszczan by zapracować na utrzymanie rodziny i pomóc w wychowaniu rodzeństwa. W znoszeniu trudów i przykrości, których przeżyła wiele pomogła jej pobożność wyniesiona z rodzinnego domu. W dzieciństwie już tak wyrażała swoje pragnienie: O Jezu, nic nie chcę na świecie, tylko bym była przy Bogu”. Służyła Bogu i ludziom pełna poświęcenia i miłości nawet wobec tych, którzy o Panu Bogu nie pamiętali. Mając 40 lat jako osoba samotna i biedna pisała w swoim dzienniczku: „Rozważywszy swoje życie, zdaje mi się, że jestem tu, gdzie mnie Pan Bóg od maleńkości wołał… w cierpieniu i ubóstwie”.


To pokorne przyjęcie swojej trudnej drogi przez życie i uznanie, że tędy prowadzi nas sam Bóg nie jest dziś łatwą sprawą do zrozumienia przez wielu chrześcijan. Narzucane są nam przez media wzorce konsumpcjonizmu. Jak najwięcej mieć, jak najwięcej przeżyć emocji, zdobyć jak największy poklask ludzi. Czy to jest jednak prawdziwa wielkość człowieczeństwa?



Niezależnie od tego do jakiego zadania powołał nas Bóg, powinniśmy pamiętać, że możemy modlitwą i służbą bliźnim włączać się w dzieło zbawienia. Szczególnie będąc członkami Ludu Bożego w Kościele Katolickim, mamy czuć się odpowiedzialni za innych ludzi – naszych braci i siostry. Przypominają nam o tym Przykazania Kościelne odnowione w duchu Soboru watykańskiego II – go. Nakazują one, by zabiegać o własne zbawienie, ale domagają się aby „troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła”. Stawiają zadanie umacniania tej wspólnoty Ludu Bożego, w której znajdujemy Łaskę Zbawienia. Tu możemy odnaleźć także swoją misję, która będzie nadawać sens naszemu codziennemu działaniu. Tu nasz Ojciec dostrzeże naszą wielkość, choćby nie dostrzegał jej świat. Tu mamy nadzieję: „uzna nas godnymi Siebie” i wezwie na Swoją Ucztę - która jest obrazem prawdziwego, niekończącego się szczęścia. Amen.



ks. Józef Szeliga
proboszcz parafii Ujkowice

 

Inne homilie na tę niedzielę