logo
Sobota, 27 listopada 2021
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Rok A - 5 niedziela zwykła

Motywacja i cel charytatywnej działalności
Ks. Tomasz Raćkos SDS 2005-02-06
Iz 58,7-10; 1 Kor 2,1-5; Mt 5,13-16
To dobrze się składa, że w pierwszych tygodniach nowego roku czytamy Księgę Izajasza. Usłyszane dziś słowa, są dla nas jakby balsamem. Bo skoro prorok apeluje o działalność charytatywną, wołając: „Dziel swój chleb z głodnym, wprowadź w dom biednych, nagich przyodziej i nie odwracaj się od współziomków”, to my, możemy być dumni z wszystkich humanitarnych akcji, charytatywnych zbiórek i świątecznych dzieł miłosierdzia, w których uczestniczyliśmy w ostatnim czasie.
 
W świecie dotkniętym licznymi tragediami, codziennie słyszymy w mediach i kościołach nowe apele o pomoc. Po wielkich akcjach wyrażane jest także uznanie dla ludzkiej ofiarności. Świadczą o niej zbierane sumy, zaangażowanie wolontariuszy i organizowana na szeroką skalę pomoc humanitarna.
 
Wydaje się, że szczególną rolę w tej współczesnej działalności charytatywnej odgrywają media, które ciągle nagłaśniają, chwalą i sławią bezimiennych darczyńców, albo konkretnych sponsorów, którzy czasami także po to, aby zaistnieć, zabłysnąć, zaświecić, gotowi są przekazać konkretne i często nie małe sumy na cele dobroczynne.
 
Telewizja, radio i prasa coraz częściej pełnią rolę gigantycznego reflektora, który oświetla, dodaje blasku i sławy dobrym czynom ludzkim. Wydaje się, że dla niektórych współczesnych humanistów ten blask reflektorów i szmer kamer jest w jakimś stopniu nagrodą i satysfakcją za dobroczynność, a czasami nawet motywacją do zaangażowania się w nią.
 
To prawda, że ludzie, którzy niosą pomoc, dzieląc się dobrem i próbując zaradzić cudzej niedoli, w każdym społeczeństwie i każdej epoce zasługują na najwyższe uznanie. Ale prorok Izajasz - którego słowa rozważamy w dzisiejszej liturgii - szukając motywacji do dobroczynności, ma na myśli coś więcej niż tylko zaradzenie ludzkiej niedoli i coś znacznie większego niż blask reflektorów czy medialną sławę. Skoro Izajasz mówi człowiekowi sprawiedliwemu: „Chwała Pana iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On rzecze: Oto jestem!” – to znaczy, że zdaniem proroka, dla osoby wierzącej motywacją i nagrodą w czynieniu dobra jest bliskość Boga.
Warto zatem przypomnieć sobie, że każdy chrześcijanin, jako uczeń Chrystusa jest człowiekiem, który angażuje się w działalność społeczną, charytatywną, dobroczynną, właśnie ze względu na Boga.
 
Bowiem prawdziwym źródłem światła w świecie, czyli źródłem miłości i dobra, jest sam Bóg. Biblia wielokrotnie posługuje się symbolem światła, by mówić o Bogu. Autor natchniony woła w psalmach:
„...Wznieś ponad nami o Panie, światłość Twojego oblicza! W Twojej światłości oglądamy światło. Twoje słowo jest lampą dla moich stóp i światłem na mojej ścieżce”...
 
Właściwie naturalne światło jest jakby małą przypowieścią o Bogu. Dla nas jest ono zjawiskiem zewnętrznym, nie możemy go uchwycić rękami, tak jak Boga, który nas przewyższa i jest transcendentny. Jednocześnie światło otacza nas, ogrzewa, przenika, podobnie jak Bóg jest blisko nas. Wreszcie sam Chrystus mówi o sobie: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8,12).
 
Zatem jeśli my, uczniowie Jezusa, zgodnie ze słowem Ewangelii, mamy być solą i światłem dla świata, to możemy nim być tylko wtedy, gdy będziemy żyć, działać, czynić dobro, trwając równocześnie w ciągłym zjednoczeniu z Bogiem, będąc niejako zanurzonymi w Jego świetle, tj. Jego łasce.
 
Żaden chrześcijanin nie świeci swoim światłem, ale tym, które pochodzi od Boga, Światłości prawdziwej. Ta szczególna rola chrześcijanina, który angażuje się w czynienie dobra, budowane pokoju, umacnianie sprawiedliwości i niesienie pomocy, podobna jest w pewnym sensie do roli księżyca, który potrafi rozpraszać mrok nocy, pozwalając wędrującemu człowiekowi rozpoznawać przestrzeń i obrać właściwy kierunek marszu. Jednak księżyc nigdy nie świeci sam z siebie, lecz zawsze mocą promieni Słońca. Podobnie człowiek, który ma autentyczną więź z Bogiem, ma szansę stać się światłem oddziaływującym na innych. Światłem, które nie tylko rozprasza mrok ludzkiej nędzy, cierpienia czy tragedii, ale dodatkowo wskazuje kierunek dalszej drogi.
 
I chyba dlatego, dzisiaj Jezus stawia przed nami bardzo konkretne zadanie:
Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre czyny i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”.
Tu chodzi o coś znacznie więcej niż tylko o doświadczenie pomocy  czy sprawną działalność charytatywną. Bowiem chrześcijańskie świadectwo musi prowadzić do spotkania z Bogiem Ojcem. Do zainteresowania blaskiem i zjednoczenia z Tajemnicą Trójcy Ojca, Syna i Ducha.
 
Świadomi spoczywającej na nas odpowiedzialności, prośmy we wspólnej modlitwie, aby zarówno nasze małe codzienne uczynki jak i wielkie okazjonalne akcje humanitarne, mogły zawsze nie tylko polepszać sytuację bliźnich, ale także zbliżać ludzi do prawdziwego Boga, Ojca naszego. Amen
 
Ks. Tomasz Raćkos SDS