logo
Środa, 16 czerwca 2021
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Rok A - 17 niedziela zwykła

Ukryty skarb
Ks. Leszek Skaliński SDS 2005-07-24
1 Krl 3,5.7-12; Rz 8,28-30; Mt 13,44-52
Jezus chcąc opisać rzeczywistość Królestwa Bożego posługuje się różnymi obrazami, by bardziej trafić do swojego słuchacza. Obraz skarbu ukrytego w roli, który zostaje wykupiony wraz z ziemią przez znalazcę, kupca, który kupuje znalezioną perłę, zarzucanej sieci, to są obrazy, które ukazują rzeczywistość bardzo dynamiczną, a nie statyczną. Chodzi o to aby szukać, iść, działać, wybierać, kopać, zarzucać, coś poświęcać, angażować się. A tego, trzeba przyznać, za bardzo my nie lubimy.
 
Musimy zaznaczyć jedno, że Królestwo Boże nie ma nic wspólnego z królestwem ziemskim. Królestwo Boże jest ponadczasowe, nadziemskie i wieczne. Królestwo to jest w nas. I tyle jest tego Królestwa w nas, ile jest w nas zabiegania o obecność samego Chrystusa. Naszym nieustannym zadaniem i obowiązkiem jest troska o rozwój tego Królestwa.
 
Zwłaszcza w dwóch pierwszych omawianych przypowieściach z dzisiejszej Ewangelii widzimy porównanie związane z odkryciem. Jednak za ten skarb i perłę odkrytą należy zapłacić. To dokonane odkrycie nie jest małoistotnym wydarzeniem. Dzięki tym skarbom i perle zmienia się życie odkrywców, przyczynia się do niespotykanego zwrotu w ich życiu. Tylko takie wartości mogą pobudzać do tak wielkich wyrzeczeń i poniesienia takich wielkich kosztów.
 
Zachowaniem swoim obydwaj ludzie z dzisiejszej przypowieści udowodnili, że jeśli coś posiada prawdziwą i bezcenną wartość, należy za wszelką cenę dążyć, do zdobycia tej wartości. Taką wartością w naszym życiu jest Chrystus i Jego panowanie w naszym sercu. Dlatego warto w życiu postawić na Chrystusa, warto podejmować wszelkie wysiłki i trudy, żeby się z Nim zjednoczyć.
 
Nie można wejść do Królestwa bez przejścia przez fazę rezygnacji, wyrzeczenia. Ofiara nie jest celem ostatecznym w zdobywaniu Królestwa Bożego, ale radość. Człowiek uradowany do szaleństwa sprzeda wszystko. "Sprzedać wszystko" jest naszą życiową szansą, gdy przeniknięte jest ogniem radości.
 
Człowiek wiary i głębokiego poszukiwania Królestwa Bożego, to człowiek, który wpisuje w tą drogę wyrzeczenia i ofiarę, ale jednocześnie doświadcza znalezienia i radości. Rezygnacja i strata jest początkowym nieodzownym warunkiem, by zaspokoić najgłębsze pragnienie ludzkiego życia. Pozorna strata doprowadza do wielkiego bogactwa. Nagle wszystko staje się proste, wszystko nabiera sensu, wiemy odtąd, dlaczego i jak będziemy żyć.
 
Jeśli dla Chrystusa rezygnujemy z wielu wartości, nawet dobrych i dozwolonych, to pozornie tracimy, w oczach wielu światowych ludzi uchodzimy za nieroztropnych, naiwnych, ale wewnętrznie bardzo się wzbogacamy.
 
Ostatecznie troska o Królestwo Boże i wszystko, co ono oznacza, to nie troska jedna z wielu, ale troska ponad wszystko inne; nie jest to sprawa małoznacząca, ale sprawa, którą przyjmuje się całym sercem. Nie można robić selekcji, coś z tego wybrać, a resztę odrzucić, ale trzeba przyjąć wszystko i to niejednokrotnie za ceną „sprzedania wszystkiego”. Nie może być tak, żeby Bóg był w naszym sercu tyle wart co jakieś dobra ziemskie. Gdyby było coś co, co jest warte tyle co Bóg, wówczas Bóg nie miałby żadnej wartości. Trzeba być gotowym oddać wszystko, aby otrzymać wszystko. Każdy inny rachunek jest błędny i powoduje wielką, wieczną stratę.
 
W przypowieści o sieci zarzucanej w morze zauważamy, że ta przypowieść dotyka historii ludzkości i zagarniania ludzi wszelkiego rodzaju, dobrych i złych. Selekcja zostaje odłożona na koniec czasów i powierzona ekspertom. Jest to operacja delikatna i dlatego nią zajmą się aniołowie.
 
Tak jak apostołowie, powinniśmy nieustannie zarzucać sieć, nawet jeśli wyniki często nas rozczarowują. A przede wszystkim powinniśmy powstrzymać się od zbyt pośpiesznego robienia selekcji na własną rękę. Sieć trzeba wyciągnąć na brzeg wraz z tym wszystkim co się w niej znajduje, jako dobre, doskonałe i złe, niedoskonałe. Nie wiemy, co się zdarzy na brzegu wieczności i jakie są kryteria, którymi będą się kierować aniołowie.
 
Po wygłoszeniu całej tej nauki Jezus zapytał uczniów, czy zrozumieli to, co do nich mówił? Oni odpowiedzieli, że tak. A my, czy rozumiemy tą dzisiejszą naukę, nie tylko w przyjęciu rozumem, ale czynem?
 
Czy skorzystamy, z przekonywującej nas przez przypowieść, szansy? My bardzo chcielibyśmy posiadać skarb, bardzo chcielibyśmy mieć perłę, zarzucać sieć Bożego działania, ale często nie potrafimy się na te zadania całkowicie zdecydować.
 
Zastanówmy się, czego boimy się sprzedać, co nas tak mocno trzyma i stoi na przeszkodzie w nabyciu tego najcenniejszego "skarbu" i "perły", jakim jest sam Jezus.
Starajmy się, by "rzeczy nowe", o których mówi Chrystus, nie zostały podporządkowane naszym starym przyzwyczajeniom i wygodom.
 
 Ks. Leszek Skaliński SDS